Zaczynam odczuwać amerykańskie życie... Może i pająka dopiero jednego spotkałam, ale to co wczoraj znalazłam przy szafce, myślałam że to ogromny pajol. Nie wiem ile nóg miało, ale leżało na brzuchu jak zabite...Blelellele.Ochyda! Wzięłam to przez chyba 10 chusteczek i wywaliłam do kosza;/ Ale zabierałam się do tego ze 20 minut. Zastanawiałam się czy powiedzieć Deenie, że już mnie jakiś robal nawiedził, bo na samym początku mówiła że raz lub dwa w miesiącu jest okres, że przychodzą takie świństwa i wtedy mam ją zaraz informować to zadzwoni po tego odrobaczarza. Blee. Na samą myśl mnie zatrzęsło.
No i wczoraj wieczorem, byłam wręcz przekonana, że to pająk olbrzym. W nocy co godzinę się budziłam bo mi się wydawało, że po mnie chodzi coś. Oczywiście nic nie znalazłam, ale cały czas się denerwuję że gdzieś mi wyskoczy. Kiedy dzieciaki pojechały do szkoły, zeszłam do tego mojego basement..i omal nie zdepnęłąm takiego samego dziwadła jakie znalazłam wczoraj. znów wzięłam to przez tonę papieru i wrzuciłam do kosza. Ale tym razem tak jakoś, że zobaczyłam oczy tego czegoś i się okazało, że to chyba tak właśnie do góry nogami leży, a teraz zobaczyłam od właściwej strony. Generalnie "cricket" to świerszcz. Ale to jest nie taki polski świerszcz. Nie zrobiłam zdjęcia tych "moich" ale wygooglowałam dokładnie takiego samego. I to nie jest małe....:/

ble ble ble ble ble ble ble!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
OdpowiedzUsuń