No właśnie zapomniałam o czymś jeszcze napisać choć i tak już za dużo pierdół w poprzedniej notce, ale to muszę muszę muszę.
Wczoraj mieliśmy hamburgery na kolacje, ale robione w domu. No i przeze mnie oczywiście. Nikt mi nie powiedział co za mięso mam kupić no to pomyślałam w sklepie że generalnie wezmę to mięso które jest już tak specjalnie przygotowane do hamburgerów. Zobaczyłam jakieś tam "kajndy", szukałam organicznego-coby się nie czepiali-ale nie było. Ok, to wzięłam jakąś inną paczkę, bo była największa,a u nas trochę tego luda jest. No i jak je upiekłam to Deena stwierdziła, że one są wieprzowe bo ona już to czuje po zapachu! Acha..jeszcze jak je piekłam to oczywiście specjalne zdolności do wywołania alarmu się odezwały..tylko mieliśmy problem żeby wyłączyć alarm, a skoro nie zdążyliśmy wyłączyć w określonym czasie, to telefonu nie można było użyć, ani my nie mogliśmy zadzwonić, ani straż do nas żeby zweryfikować czy sytuacja opanowana. No i to gówno wyje i wyje..Deena akurat była w mieście, niedaleko bazy straży, i oni postanowili do niej zadzwonić na komórkę, w związku z weryfikacją co się dzieje. Hehehh no i Deena mówi, że nie wie bo nie ma jej w domu, a oni usłyszeli w jej telefonie dźwięk koguta na własnym wozie strażackim i powiedzieli: Właśnie słyszysz wóz strażacki, który jedzie do twojego domu:D No is sru. Przyjechali. Przeze mnie:D Ale nie powiem bo fajne to było doświadczenie, zobaczyć ich..a oni tak się starali już zaczeli wszystko wyciągać, i wtedy Janice (korepetytorka która przychodzi codziennie na odrabianie lekcji) wyjaśniła im sytuację. Bo tym razem nawet dymu nie było ani nic... I alarmu nie dało się wyłączyć. A pan "Strażak Sam" miło odpowiedział, że to nie nasza wina mamy się nie przejmować, odwołał alarm w siedzibie straży i wyłączył nasz alarm w domu. Heheh i nie trzeba było płacić za fałszywy alarm. Nawet jak policja przyjedzie to tak samo. No i o straży to by było tyle, wrócę do moich hamburgerów.
No i zaczęło się tłumaczenie że jak napisano"pork" to znaczy że "made of pig"...-Serio?O_o??- A te są niezdrowe i nikt ich nie powinien jeść. Po krótce tylko powiem, że wytłumaczyłam jej, że ja w Polsce jadłam wieprzowinę prawie 20 lat, i wszyscy tam ją jedzą, i żyją. I to nie nasz kraj jest uważany za pierwszy w rankingu największej ilości tłuściochów. A dzieciaki potrzebują różnego rodzaju mięsa, ryb też ne jedzą więc nic im się nie stanie od innych witamin. No i ostatecznie host mom zarządziła: no właściwie, raz możecie zjeść.
Padam na twarz..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz