poniedziałek, 16 lipca 2012

“A hard beginning maketh a good ending.”


Jan Denise once said: 
“I've learned that good-byes will always hurt, pictures will never replace having been there, memories good and bad will bring tears, and words can never replace feelings.”
Orson Wells said: 
“It's weird...you know the end of something great is coming, but you want to hold on, just for one more second...just so it can hurt a little more.”

And that`s exactly how do I feel.

I choćbym sa­mot­nie wędro­wała pop­rzez góry,
I choćbym sa­mot­nie płynęła rzeką,
I choćbym sa­mot­nie trwała na łonie na­tury,
I choćbym sa­mot­nie po­ruszała po­wieką...
Wiem, że jes­teś gdzieś na świecie.
Wiem, że cze­kasz, aż Cię od­najdę.
Wiem, że od­ma­wiasz każdej ko­biecie.
Wiem, że na­dal mnie kochasz.

Samolot czeka.
I pożegnanie. I łzy.

niedziela, 15 lipca 2012

Great Falls Park Virginia Side

Niedziela. Wybrałyśmy się do parku, żeby ten ostatni dzień spędzić miło..jakoś. Żeby nie było jeszcze łez, które przypisane zostaną samoistnie do poniedziałku. Przyroda rzeczywiście pomaga się odprężyć.














A wieczorem Goodbye Party. Kolacja w gronie najbliższych, a po niej deser w gronie powiększonym o sąsiadów, znajomych hostki(których ja polubiłam:) itd..
Przemiło..ale i przesmutno.

piątek, 13 lipca 2012

Wash. Monuments

Do we say goodbye?
Is it a goodbye?
No, we just want the time to stop.

Więc zdjęć jest dziś trochę. Bo nie mogłyśmy się sobą nacieszyć. Bardziej lub mniej interesujące ale moje. i dla mnie-na wieczną pamiątkę:)






























środa, 4 lipca 2012

Kolejny baseball mecz.

A więc stwierdzam, że tym razem mi sie podobało.. Aczkolwiek po 2 godzinach miałam dosyć, a czego wówczas nie wiedziałam -mecz trwał 5h i 30 minut:D Dlaczego tyle? Bo zaczęło padać, i boisko trzeba było przykryć, później poczekać, poczekać, i znów poczekać i wreszcie zdjąć ten ogromny "płaszczyk" przeciwdeszczowy... Ach no właśnie.. I to troszkę czasu zajęło. A na końcu dla wytrwałych jeszcze fajerwerki z okazji Dnia Niepodległości. I niby normalna rzecz, mnie tam na kolana nie powaliło...Ale to chyba dlatego że w Polsce na wiele okazji je mamy, tutaj tak nie jest. Tylko z okazji Dnia Niepodległości i bardzo rzadko na  Święto Dziękczynienia. Dlatego Amerykanów baaardzo to cieszy. A że ja i Mathilde byłyśmy z jej host rodzinką na meczu, to nie mogłyśmy tego opuścić...I generalnie stwierdzam że nie były złe:) Wysilili się przynajmniej o ten uśmiech:D..i gwiazdkę..i całą resztę którą próbowałam rozszyfrować ale nie dane mi było osiągnięcie tego..A więc filmik który zamieszczę, można-ale z uwagi na to że trwa to trochę- nie trzeba oglądać. Co tam jest? Prezentacja gracza, amerykańska radość ze zdobytego punktu (host tata Mathilde, dzięki któremu tym razem poznałam zasady), cała akcja przykrywania boiska, i odkrywania go, podziękowanie dla zasłużonych..acha i nasze przenosiny do wyższych rzędów które były puste bo ludziom się znudziło czekanie na powrót do gry, a zaczęło tak padać, że nawet pod nasze zadaszenie zwiewało:D Czyli takie wszystko i nic, ale jak ktoś nie widział albo się tu wybiera to może być zainteresowany i tych pozdrawiam!:)

















A oto i filmiki. Musiałam je rozbić, bo za długo trwały, tak więc część I

część II:
                                                                         część III:
Nooooo więc to by było na tyle! W końcu..