poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Rematch. Na moje życzenie.

Czyli już wiem co to znaczy. Czyli stało się to, czego nie chce żadna "o-perka", czego nie bierze zbyt serio pod uwagę myśląc że jej rodzina goszcząca będzie super-fantastyczna. A czemu dziewczyny mają taką nadzieję? Bo Amerykańskie rodziny mają o sobie takie właśnie mniemanie... Okej, może nie wszystkie. Ale nie oszukujmy się..ciekawe czy ktoś zrobił statystykę: jaki jest udział procentowy dziewcząt, które choć raz miały rematch, a jaki tych, które od razu trafiły na to co im odpowiada. Hm..strzelam, że ten drugi z pewnością wynosi niewiele:P
Bądź co bądź, jestem w rematchu na moją prośbę, i choć wczorajszy dzień, Niedziela Palmowa, zaczął się od "exit conversation" z moją host mom i LCC o godzinie 9 więc po prostu był fatalny aż do samego końca..To jednak się cieszę. A co, trzeba walczyć o swoje!
..i jaką miłą hostkę mam nagle! Szczególnie po tym wczorajszym:/ Jeszcze się przyzwyczaję i żal mi będzie odejść ze względu na nią... uhh. Amerykański fałsz.
A! Jakby ktoś pytał, to mój rematch jest pracujący.
A więc tylko przeczekać te dwa tygodnie i... :)
Powodzenia Mario..

2 komentarze:

  1. Współczuję rematchu ale trzymaj się tam, i nie daj się! Dobra decyzja i nie miej żadnych wurzutow sumienia, to oni zle Cie traktowali przez dluzszy czas wiec przez ten tydzien nie wymażą Ci tego z pamięci. Powodzenia! Obyś szybko znalazła nową rodzinkę :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia! Obyś teraz trafiła do cudownej rodzinki:) I nie daj sobie zamydlić oczu, że szkoda ich będzie opuszczać, przypomnij sobie najgorsze chwile i bedziesz chciała jak najszybciej zmienić ich:P

    Ech ta statystyka:/ dziś miałam wyniki i niezaliczone... W piątek poprawka:// masakra :(

    OdpowiedzUsuń