środa, 4 lipca 2012

Kolejny baseball mecz.

A więc stwierdzam, że tym razem mi sie podobało.. Aczkolwiek po 2 godzinach miałam dosyć, a czego wówczas nie wiedziałam -mecz trwał 5h i 30 minut:D Dlaczego tyle? Bo zaczęło padać, i boisko trzeba było przykryć, później poczekać, poczekać, i znów poczekać i wreszcie zdjąć ten ogromny "płaszczyk" przeciwdeszczowy... Ach no właśnie.. I to troszkę czasu zajęło. A na końcu dla wytrwałych jeszcze fajerwerki z okazji Dnia Niepodległości. I niby normalna rzecz, mnie tam na kolana nie powaliło...Ale to chyba dlatego że w Polsce na wiele okazji je mamy, tutaj tak nie jest. Tylko z okazji Dnia Niepodległości i bardzo rzadko na  Święto Dziękczynienia. Dlatego Amerykanów baaardzo to cieszy. A że ja i Mathilde byłyśmy z jej host rodzinką na meczu, to nie mogłyśmy tego opuścić...I generalnie stwierdzam że nie były złe:) Wysilili się przynajmniej o ten uśmiech:D..i gwiazdkę..i całą resztę którą próbowałam rozszyfrować ale nie dane mi było osiągnięcie tego..A więc filmik który zamieszczę, można-ale z uwagi na to że trwa to trochę- nie trzeba oglądać. Co tam jest? Prezentacja gracza, amerykańska radość ze zdobytego punktu (host tata Mathilde, dzięki któremu tym razem poznałam zasady), cała akcja przykrywania boiska, i odkrywania go, podziękowanie dla zasłużonych..acha i nasze przenosiny do wyższych rzędów które były puste bo ludziom się znudziło czekanie na powrót do gry, a zaczęło tak padać, że nawet pod nasze zadaszenie zwiewało:D Czyli takie wszystko i nic, ale jak ktoś nie widział albo się tu wybiera to może być zainteresowany i tych pozdrawiam!:)

















A oto i filmiki. Musiałam je rozbić, bo za długo trwały, tak więc część I

część II:
                                                                         część III:
Nooooo więc to by było na tyle! W końcu..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz