czwartek, 24 maja 2012

Gotcha Day!

Moja host family ma taki swój dzień.. jak "gotcha" (mam cię). Jest to nic innego jak obchodzenie dnia, w którym host mom "otrzymała"(tak wiem, to złe słowo) dziewczynkę z ośrodka adopcyjnego, przywiozła ją do domu.. no długa droga to była muszę powiedzieć.. Chiny-mimo pozorów -za rogiem się nie mieszczą..a dla takiego malutkiego dzieciątka to wyczyn..

Z tej okazji poszłyśmy na kolację do Silver Diner, jedzenie świetne! Wystrój tak samo..Ma ten specyficzny amerykański klimat.
I w samochodzie taki dialog się wywiązał:


"Pirzi....prizi.."..- host mom męczy się z czytaniem czegoś. aż wreszcie słyszę:"Maria, I think it has to be polish one." 
me:"ohhh how do you know?"
hm:"because I can`t read that one, could you do it?"
me: "Przypyszny"
hm:"see? I knew it!It is deffinitely polish last name"


Historia Silver Diner (dla anglojęzycznych) a dla tych, którzy nie mówią po angielsku, ja w skrócie powiem to co usłyszałam od mojej host mom, kiedy tam sobie zajadałyśmy oraz to co doczytałam. A więc w 1872 roku zaczęły pojawiać się "przydrożne jadłodajnie", które były niczym innym jak konnym wozem, a działały tylko w nocy po zamknięciu wszystkich innych restauracji. Taki typ jadłodajni miał zapewnić dobre, domowe, niedrogie jedzenie, w miłym, wygodnym otoczeniu. Szczególnie popularne stały się w okresie lat 60-70tych.





 A tak wyglądały te pierwotne wagony:

I parę fotek z naszego wyjścia:





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz