niedziela, 11 marca 2012

Waszyngton!

Tak, poprzednio to był piątek. A jaka była Marii sobota? Obudziłam się w Karolinowym łóżku i razem z nią zaczęłam tak jak skończyłam: czyli krążki cebulowe, "krakersy" i winogrono:D Heheh niezbyt zdrowo, i tym bardziej nie za dobrze dla mojej zdrowej diety, ale czasem trzeba odreagować.No i kiedy już odprawiłyśmy codzienne rytuały typu prysznic, ubranie i śniadanie, ruszyłyśmy po Lisę. Samochód zostawiłyśmy na parkingu metra...i udałyśmy się do Waszyngtonu. Naszym celem okazało się Archiwum (w którym znajduje się oryginalna konstytuacja i te sprawy), po uprzednim odwiedzeniu Smithsonian Natural History Museum, czyli muzeum historii naturalnej, to znane z filmu "Noc w Muzeum" :)
Organizacja tego muzeum, wystawy i tak dalej robi naprawdę duże wrażenie. Pełne nowinek technologicznych,   postaci 3D -posążków czy nie wiem jak to nazwać, w rzeczywistych rozmiarach. Tak sobie cały czas myślałam jak bardzo mój młodszy braciszek byłby w żywiole. Nie mogłam sobie tego wyobrazić jakby się zapalił w takim muzeum:) Latające dinozaury ponad głową, ogromne stojące nad tobą tyranozaury czy nie wiem jak się fachowo tam nazywały, na podłodze ślady zwierząt (zdaje się:P)...diamenty i kryształy na innym piętrze i tak dalej. Jednym słowem jak się jest w okolicy, grzech nie zajrzeć. Szczególnie że za tę przyjemność nie trzeba płacić. Radzę tylko zaopatrzyć się w wygodne obuwie, bo naprawdę ciężko uwierzyć ile chodzenia:) A na zewnątrz...zaczyna się wiosna:) Kwitnące drzewa, słonko...tylko kij wie czemu 3stopnie wczoraj były o_0









                          Diament Nadziei (czyli drugi najchętniej odwiedzany eksponat zaraz po Mona Lisie)
                                           Kryształy. Niebywałe. A to tylko kilka z tej ogromnej kolekcji muzeum.

                                                Kopuła, którą uratowano górników z Chile.
                                                           Archiwum Narodowe.
                                                            Znudzone kolejką:Karolina, Maria i Lisa

                                                                        Wiosna!!:)
                                                 No musiała być sesja w kwieciu:)
                                                                    Paaajol!
W USA to już nawet metalowe drzewa rosną, o!
Także sobota nie zmarnowana, wręcz przeciwnie spędzona w doborowym towarzystwie, coś zobaczyłam, czegoś się dowiedziałam.. a i spotkałam Carolinę M. !! To była niespodzianka dopiero! Poznałam ją w Au Pair Training School, ale niestety nie zmierzała do tego samego regionu co ja, mieszka w New Jersey, więc tym większy szok że obie tę samą sobotę na Waszyngton wybrałyśmy:) Miło, miło:)

1 komentarz:

  1. ameryka na bogato, też musze kiedyś odwiedzić to muzeum.. mimo że nigdy nie lubiłam zwiedzać takich miejsc, to po Twoim wpisie czuję się zachęcona i ciekawa.. trzymaj się w tych stanach maluchu! xxx :)

    OdpowiedzUsuń