Organizacja tego muzeum, wystawy i tak dalej robi naprawdę duże wrażenie. Pełne nowinek technologicznych, postaci 3D -posążków czy nie wiem jak to nazwać, w rzeczywistych rozmiarach. Tak sobie cały czas myślałam jak bardzo mój młodszy braciszek byłby w żywiole. Nie mogłam sobie tego wyobrazić jakby się zapalił w takim muzeum:) Latające dinozaury ponad głową, ogromne stojące nad tobą tyranozaury czy nie wiem jak się fachowo tam nazywały, na podłodze ślady zwierząt (zdaje się:P)...diamenty i kryształy na innym piętrze i tak dalej. Jednym słowem jak się jest w okolicy, grzech nie zajrzeć. Szczególnie że za tę przyjemność nie trzeba płacić. Radzę tylko zaopatrzyć się w wygodne obuwie, bo naprawdę ciężko uwierzyć ile chodzenia:) A na zewnątrz...zaczyna się wiosna:) Kwitnące drzewa, słonko...tylko kij wie czemu 3stopnie wczoraj były o_0
Diament Nadziei (czyli drugi najchętniej odwiedzany eksponat zaraz po Mona Lisie)
Kryształy. Niebywałe. A to tylko kilka z tej ogromnej kolekcji muzeum.
Kopuła, którą uratowano górników z Chile.
Archiwum Narodowe.
Znudzone kolejką:Karolina, Maria i Lisa
Wiosna!!:)
No musiała być sesja w kwieciu:)
Paaajol!
W USA to już nawet metalowe drzewa rosną, o!
Także sobota nie zmarnowana, wręcz przeciwnie spędzona w doborowym towarzystwie, coś zobaczyłam, czegoś się dowiedziałam.. a i spotkałam Carolinę M. !! To była niespodzianka dopiero! Poznałam ją w Au Pair Training School, ale niestety nie zmierzała do tego samego regionu co ja, mieszka w New Jersey, więc tym większy szok że obie tę samą sobotę na Waszyngton wybrałyśmy:) Miło, miło:)
ameryka na bogato, też musze kiedyś odwiedzić to muzeum.. mimo że nigdy nie lubiłam zwiedzać takich miejsc, to po Twoim wpisie czuję się zachęcona i ciekawa.. trzymaj się w tych stanach maluchu! xxx :)
OdpowiedzUsuń